Szymona Rducha fanom koszykówki przedstawiać nie trzeba. Wystarczy podkreślić, że jest to aktualnie najwyżej sklasyfikowany Polak w rankingu FIBA 3×3. Mimo licznych obowiązków udało się namówić Szymona do podsumowania kończącego się sezonu 3×3, jego oceny reprezentacji Polski oraz powodów występowania w drużynie … z Arabii Saudyjskiej.

Piwot.pl: Mimo braku nominacji do reprezentacji 3×3 odnotowałeś jeden z najlepszych sezonów w karierze. Powiedz jak do tego doszło, że walczysz o najwyższe światowe trofea w ramach zespołu z Arabii Saudyjskiej?

Szymon Rduch: Po Mistrzostwach Świata w 2018 całe swoje życie podporządkowałem pod MŚ w 2019 roku. Już od października 2018 roku mieliśmy przygotowywać się do sezonu 3×3 przez co zwlekałem z podpisaniem kontraktu w 5×5. Miał to być krok na przód. Celem było stworzenie drużyny na potrzeby reprezentacji oraz sezonu World Tourowego. Ostatecznie wszystko wywróciło się o 180 stopni. Zmieniono trenera, a ja po zakończeniu sezonu 5×5 po pierwszej konsultacji dowiedziałam się, że nie znalazło się dla mnie miejsce w składzie na MŚ, w składzie na Igrzyska Europejskie oraz w trzeciej drużynie pomagającej w przygotowaniach.

Każdy na dobrą sprawę miał już stworzoną drużynę. Na początku sezonu chłopaki ze Studiobudza znając moją sytuację wyciągnęli do mnie rękę i zaprosili do wspólnego grania. Data MŚ przypadała na ten sam termin co turniej Quai54. Od momentu gdy byłem pewien, że nie będzie mnie w składzie na MŚ zacząłem szukać ludzi, z którymi mogę wystąpić na turnieju w Paryżu i tak po kilkudziesięciu wiadomościach znalazłem się w składzie ekipy z Niemiec Der Stamm. Przyjaciel z drużyny Vitez, który był ze mną w Paryżu opowiedział mi o propozycji z Arabii Saudyjskiej. W tym samym momencie pojawiła się oferta gry w lidze japońskiej, ale tym razem postawiłem na KSA i możliwość walki w cyklu Pro Tour.

Można powiedzieć, że znalazłem się w odpowiednim miejscu i czasie. Znałem się z trenerem Kuncem i chłopakami z parkietów. Wiedziałem, że każdy ma doświadczenie w cyklu World Tour i warto wejść w ten projekt.

fot. FIBA3x3

Arabia Saudyjska kojarzy się Polakom jako raj ropą płynący, a ropa jak wiadomo to pieniądze. Czy z tego powodu możesz również liczyć na solidny strumień wsparcia bezpośrednio na konto?

Zarówno rok temu w Japonii jak i teraz podpisałem profesjonalny kontrakt tak jak podczas gry w koszykówce 5×5. Nasza drużyna jest wspierana przez fedaracje KSA, która chce wypromować koszykówkę u siebie w kraju. Bez ich zaangażowania i wsparcia finansowego nie bylibyśmy w stanie pozwolić sobie na 4 tygodnie przygotowań przed challengerami oraz sam udział w imprezach. Jest to zrobione w bardzo profesjonalny sposób co daje nam możliwość walki o zwycięstwa, a to z kolei przekłada się na obfite nagrody podczas WT.

Jakie cele stawiacie sobie wraz ze zbliżającym się końcem sezonu? Przed Wami przecież jeszcze WT w Los Angeles.

Sezon zaczęliśmy bardzo późno, ale udało się wykonać plan minimum, czyli wywalczyć bilet na kolejny WT. Wiedzieliśmy, że mamy trzy szanse, czyli udział w trzech challengerach. Bukareszt, to było nasze pierwsze poważne granie i mimo przegranej z Nowym Sadem liczyliśmy, że powalczymy w ćwierćfinale. Sytuacja w grupie ułożyła się tak, że każdy wygrał jedno spotkanie, a my rzuciliśmy najmniej punktów i zakończyliśmy turniej na 9 miejsce. Tydzień później zajęliśmy 3 miejsce w Ljubljanie gdzie jedno posiadanie dzieliło nas od gry w finale. Zebraliśmy cenne doświadczenie i wywalczyliśmy bilet na pre WT w Debreczynie. Prosto ze Słowenii polecieliśmy do Chin. W Xiongan zajęliśmy pierwsze miejsce co dało nam udział w WT w Los Angeles. 15 min po turnieju wsiedliśmy w auto, które zawiozło nas na lotnisko i 20 godzin później, po kilku lotach byliśmy już w Debreczynie. Dwa dni później graliśmy w pre Challengerze. W eliminacjach udało się ograć Serbię i Szwajcarię. Trafiliśmy do grupy C, gdzie ograliśmy Liman oraz Princeton. Ostatecznie wygraliśmy ćwierćfinał z Gagrinem i nie nawiązaliśmy walki w półfinale z Rygą. Cały turniej oceniam jako sukces, ponieważ po podróży z Chin walczyliśmy z zmęczeniem i mikro urazami. Niektórych rzeczy nie da się oszukać. Najzwyczajniej zabrakło nam świeżości żeby powalczyć o finał. Mamy przed sobą WT w LA oraz WT w Jeddah co daje nam realne szanse żeby znaleźć się w najlepszej 12 przed finałem WT w Utsonomiyi. Udział w Wielkim Finale byłby czymś wspaniałym dla tej drużyny.

fot. FIBA3x3

Co dała Ci gra z Jeddah, masę doświadczenia, nowe spojrzenie na taktykę, znajomości, czy może furę pieniędzy? 😉

Zdecydowanie doświadczenie. W każdym kraju koszykówka wygląda inaczej i świetnie gdy można zobaczyć to od środka na własne oczy. Gram na najwyższym poziomie, prowadzi nas trener z ogromnymi sukcesami i doświadczeniem w koszykówce 5×5 i 3×3, plus trafiła się ekipa która dzieli się piłką i ma frajdę z grania razem. Jak w każdym sezonie jestem wdzięczny, że mogę poznawać nowych ludzi i kultury oraz dzielić się z nimi wspólną pasją. Myślę, że to co robisz musi sprawiać Ci przyjemność i napędzać do działania. Pogoń za nagrodami pieniężnymi daleko cię nie zaprowadzi. Pieniądze to miły dodatek do tego co robimy. Tysiące ludzi gra w turniejach gdzie pula nagród to np. 2 tys zł, więc na pewno nie robią tego dla pieniędzy.

Czy uważasz, że taki system zatrudniania zawodników z zewnątrz stanie się coraz bardziej popularny? Widzisz tu szansę dla innych polskich zawodników?

Oczywiście. Moja drużyna składa się z Polaka, Francuza, Serba, Araba, Kanadyjczyka i trenera Słoweńca. Każdy z innej bajki, ale na boisku działamy jak bracia. Tworzą się nowe profesjonalne ligi na całym świecie i naprawdę jest sporo grania. Japonia, Indie, Nowa Zelandia, Korea itd. Jeżeli ktoś nie boi się wyjechać to możliwości jest multum. Uważam, że IO 2020 jeszcze bardziej pomogą wypromować tą dyscyplinę, a co za tym idzie nagrody finansowe pójdą w górę i mam nadzieję przyciągną wielkie nazwiska z regularnej koszykówki.

Mimo, że Michael Hicks traci znaczną część punktów przez, wg nas, dyskryminującą zasadę 35+, to bez ogródek trzeba stwierdzić, że jesteś polskim numerem 1 wg rankingu FIBA3x3! Czy w związku z tym uważasz, że brak tego pierwszego w Kadrze jest zaskoczeniem, czy może zbyt późno ruszyła lawina punktów na Twoje konto?

Myślę, ze pomógłbym kadrze swoim doświadczeniem i umiejętnościami. Punkty rankingowe nie mają tutaj znaczenia. Cieszę się, że wskoczyłem na pierwsze miejsce i zdobywam sporo pkt. Jest to ważne w kontekście rankingu całej federacji oraz następnego sezonu. FIBA przyznaje alokacje na turnieje dla top 20 zespołów wg rankingu światowego i dlatego te punkty będą miały realne przełożenie na następny sezon. Nr 1 w tym momencie w Polsce jest dla mnie jedynie potwierdzeniem, że ciężka praca popłaca, a postawienie na 3×3 to dobra decyzja.

fot. FIBA3x3

Jak oceniasz wyniki Kadry 3×3 w tym sezonie. 3 miejsce na MŚ oraz 5. podczas niedawnych ME?

Medal na MŚ to wspaniałe osiągnięcie. Wywalczony awans do turnieju kwalifikacyjnego na IO to duża sprawa. Szkoda ćwierćfinału ME ponieważ chłopaki prowadzili cały mecz i kontrolowali tempo. Gdyby nie faulowali spokojnie wygrali by ten mecz. Z drugiej strony Hiszpanie walczyli do końca i na nasze nieszczęście wyszarpali zwycięstwo. Ogromne brawa dla chłopaków, ponieważ każdy z nich zostawił kawal zdrowia i poświęcił ogrom czasu i zdrowia. Mało kto wie, że żaden z nich pewnie nie miał wolnych dwóch dni od początku przygotowań, które rozpoczęły się w maju oraz poświęcił życie osobiste dla dobra reprezentacji. Życzę im jak najlepiej i cieszę się, że wywalczyli historyczny medal.

Z Twojego wpisu na facebooku wynikało, że masz żal do trenera Kadry o brak nominacji na mistrzostwa Świata 3×3. Czy brązowy medal tychże mistrzostw zmienił trochę Twoją ocenę tej sytuacji?

Nie mam żalu za brak nominacji. Decyzyjność zawsze trzeba zostawić trenerowi nawet jeżeli z decyzją się nie zgadzamy. Mam żal jak zostało to załatwione. Umawialiśmy się, że gramy razem, zrezygnowałem z kontraktu w Japonii. Gdy pojawiłem się na zgrupowaniu w Warszawie wszyscy zapewniali mnie, że działamy zgodnie z ustaleniami, po czym zostawiam swój paszport żeby wyrobić wizę i pojechać z chłopakami do Rosji, a w ostatniej chwili dowiedziałem się telefonicznie, że zostałem na lodzie i nikogo nie obchodzi gdzie i z kim będę grał.

Spędziłem z tymi chłopakami kawał czasu. Podróżowaliśmy razem setki kilometrów. Wystarczyło spotkać się przy kawie i przedstawić sytuacje zamiast robić to za plecami. Przypomnę, że z Piotrkiem i braćmi, czyli drużyną z Kołobrzegu wywalczyłem 10 miejsce w finale WT. Z Marcinem, Pawłem i Mikem 4. miejsce na MŚ i liczyłem, że łączą nas koleżeńskie relacje. Każdy wyciągnął wnioski po tej sytuacji. Jesteśmy po MŚ i ME, żałuję, że mnie tam nie było, ale ogromnie wspierałem reprezentacje i życzę im kolejnych sukcesów.

Przed nami turniej kwalifikacyjny do Igrzysk Olimpijskich, czy gdybyś otrzymał nominację do Kadry to odpowiedziałbyś na nią pozytywnie?

Jeżeli dostanę powołanie wtedy zacznę się zastanawiać. Nauczyłem się żeby niczego nie brać za pewnik, na niektóre sprawy nie mamy wpływu.

fot. FIBA3x3

Czy po zmianie trenera i roszadach w PZKosz, uważasz że koszykówka 3×3 w Polsce idzie w dobrym kierunku?

Zdecydowanie potrzebujemy więcej drużyn, które mogą walczyć w cyklu Pro Circuit. Żeby to zrobić potrzebne są środki finansowe i wsparcie owych drużyn. Świetną robotę zrobiły dziewczyny z reprezentacji, które w ten weekend walczą w finale Womens Series. Duży krok do przodu to wyniki reprezentacji U23 i udział w rozgrywkach National League. Może najwyższy czas stworzyć profesjonalną ligę pod patronatem PZKosz?

Czy system w którym PZKosz stawia na Kadrę, a nie na punkty rankingowe poprzez turnieje jest odpowiedni? Trzeba przyznać, że Kadra zjadła nasze najlepsze drużyny.

Każda federacja ma własną wizję. Ciężko dogonić Serbów, którzy mają 5 drużyn w top 10 świata lub Rosjan, którzy organizują ogrom turniejów przez co ich ranking rośnie. Optymalnym rozwiązaniem byłoby zwiększenie ilości drużyn i turniejów.

Znaczącą ostatnio zmianą, wynikającą z naszego krajowego stanu 3×3, był zdegradowanie Polaków do udziału w kwalifikacjach w dużych turniejach. Czy dziwi Cię taka postawa FIBY w tej kwestii?

Jest to spory problem. Szczecin mając bezpośredni udział w głównym turnieju podczas WT w Pradze mógłby spokojnie walczyć o awans do ćwierćfinału. Gdańsk na challengerze w Ljubljanie zakończył na 4. miejscu, a miał dwa mecze więcej w nogach niż reszta półfinalistów. Musimy się dwa razy mocniej natrudzić żeby do czegoś dojść, a cała zabawa opiera się na udziale w WT i walce o największe ilości punktów. FIBA stanowczo pokazuje kierunek w którym chcą iść. Jeżeli ktoś wypadnie z obiegu naprawdę ciężko będzie budować ranking od zera.

Trzymamy kciuki za Twoją postawę i sukcesy w Jeddah.