Reprezentacja Polski 3×3: Czas zmian

3x3
Fot. FIBA 3×3

Bardzo ciekawy skład wystawiła męska kadra na Mistrzostwa Europy w koszykówce 3×3, które odbędą się w austriackim Graz.

Jeszcze niedawno wyglądało na to, że pojedziemy w składzie, który dał nam brązowy medal rok temu: Przemek Zamojski, Szymon Rduch, Paweł Pawłowski i Łukasz Diduszko. Jednak w szokującym zwrocie akcji, trener Piotr Renkiel w ostatniej chwili zastąpił dwóch ostatnich niemal całkowitymi debiutantami na tym poziomie, zawodnikami bardziej kojarzącymi się z kadrą i koszykówką 5×5: Marcelem Ponitką i Krzysztofem Sulimą. Ruch wzburzył środowisko, zaskakuje w nim wszystko: od timingu, przez rozbicie sprawdzonej i zgranej ekipy, po wybór nowych graczy.

Szok? Na pewno.
Ale czy to zła zmiana? Dyskutowałbym.

Zacznijmy od mniej kontrowersyjnego z dwóch nowych zawodników.

Marcel Ponitka to zawodnik jakiego nie widzieliśmy jeszcze w kadrze na tym poziomie. 25-letni chłopak, grający regularnie (kiedy nie ma tam jego brata) w kadrze 5×5, którego kariera wciąż się rozpędza i który dopiero co podpisał umowę w lidze hiszpańskiej. Na pewno jeden z 10 najlepszych zawodników w tym kraju, bez podziału na rodzaj koszykówki. Prawdopodobnie nawet top 5. I taki gość decyduje się reprezentować Polskę w koszykówce 3×3.

Jakim cudem? To zdarzenie niemal bez precedensu nie tylko u nas, a w całej Europie.

Kadra 3×3 miała tu gigantycznego farta. Wszyscy wiemy o konflikcie braci, o tym że Mateusz nie wyobraża sobie gry z Marcelem. I też o tym, że jeśli selekcjoner kadry 5×5 będzie musiał wybierać między nimi, zawsze wybierze nieco lepszego Mateusza – w końcu odpowiada przede wszystkim za wyniki. Wiemy też, że Marcel jest bardzo charakternym gościem i sprawy braku powołań do kadry tak łatwo nie zostawi. Miesiąc temu w jego wywiadzie z Jakubem Kłyszejko na sport.tvp.pl pojawiła się taka wymiana zdań:

– Słyszałem o tym, że w najbliższym czasie możesz przenieść się do reprezentacji Polski w koszykówce 3×3. Możemy spodziewać się tego już niebawem?

– Przenieść to za wiele powiedziane. Po prostu jestem zainteresowany grą w koszykówkę w każdej formie. Skoro na dziś nie mam siły przebicia w kadrze 5×5, a chyba jakiś potencjał do gry na poziomie reprezentacyjnym mam, czym zwróciłem zainteresowanie trenera Renkiela, to nie widzę powodów, dla których miałbym mu odmówić. Cieszy mnie gra w koszykówkę. Reprezentowanie kraju jest dla mnie największym wyróżnieniem, a forma 3×3 jest nowym, bardzo interesującym wyzwaniem, o czym już się przekonałem. Jest tam zdrowa rywalizacja i możliwość walki o najwyższe cele. Jeżeli nadarzy się okazja wspomóc drużynę, to zawsze jestem do dyspozycji, tak samo jak w 5×5. Wierzę, że bramy do kadry trenera Milicicia pozostają dla mnie otwarte.

Jak Marcel powiedział, tak zrobił.

Zaczął się adaptować do koszykówki 3×3 i niedawno w trakcie nieźle obsadzonego Betclick 3×3 rozgrywanego w trakcie Fest Festivalu w Chorzowie, zagrał razem Szymonem Rduchem, Przemkiem Zamojskim i Łukaszem Diduszko i wspólnie wygrali Turniej. Sam Marcel był chyba najlepszym zawodnikiem zawodów i w obronie pokazał wręcz niesamowity poziom, stanowiąc jednoosobowy mur defensywny, a rywale, nawet bardzo dobrzy, wręcz bali się przy nim kozłować. Czysta klasa.

Dlatego jego powołanie w miejsce „zadaniowego” w kadrze Pawła Pawłowskiego nie dziwi. To win-win dla obu stron. Dla Ponitki – bo to jego “fuck you move” względem starszego brata i kadry 5×5. Pokazuje, że chce reprezentować Polskę i jeśli jest omijany z powodów pozasportowych, to znajdzie inną metodę, inną dyscyplinę żeby grać z orzełkiem na piersi. Dla kadry – ponieważ na pewno podnosi poziom sportowy i przy okazji może zrobić nieco szumu, przyciągnąć trochę tak potrzebnej dyscyplinie uwagi. Skoro chciał, mógł i miał czas pokazać już wcześniej na zawodach, że się nadaje grzechem byłoby nie skorzystać.

A że to rozwiązanie na teraz, a nie na dłużej?

Kadra ma wygrywać, kadra ma być jak najlepsza. Długofalowy plan rozwoju dyscypliny budujemy poprzez zwiększanie ilości zawodów w Polsce, poprzez wysyłanie drużyn na challengery i World Toury, prowadzenie „kadry A i kadry B” (obie drużyny LOTTO), poprzez rotowanie w nich zawodnikami i sprawdzanie młodej krwi w zawodach U23, U21 itd. Dzięki temu budujemy zaplecze dla drużyn narodowych, które jest też powoli tworzone w klubach kojarzonych z koszykówką 5×5 – w samej Warszawie są na teraz 3 takie teamy – Legia 3×3, Hutnik 3×3 i Isetia 3×3. Te działania podnoszą poziom koszykówki 3×3 w Polsce i ją profesjonalizują. Dzięki temu ciągle jesteśmy w wyścigu ze światową czołówką. Swoją drogą jednocześnie oddalamy się od romantycznych czasów dyscypliny opartej na amatorach. To smutne, ale konieczne… i jest tematem na zupełnie inny artykuł.

Jednak całe to zaplecze nie oznacza, że mamy olewać najlepszych graczy z kosza 5×5, którzy nagle chcą pograć w 3×3. Jeśli pokażą że się do tego nadają i mają odpowiedni dla kadry profil, to niby czemu mamy z nich nie korzystać jeśli zwiększają nasze szanse na medale? Kadra nie jest za zasługi, jak często ma się wrażenie słuchając opinii „środowiska”. Kadra ma być jak najlepsza, ma być wizytówką kraju na konkretnym turnieju. Tak jest w każdym innym sporcie, tak będzie też w 3×3. Na koniec pragmatyzm zawsze wygrywa z naiwnym, romantycznym podejściem do sportu.

To samo zresztą dotyczy drugiego nowego gracza naszej kadry. Krzysztof Sulima.

Zawrzało w środowisku 3×3 po tym powołaniu.

Skoro bierzemy „fizola” to czemu nie bardzo doświadczonego już w 3×3 i nawet na poziomie World Tour ogromnego Adriana Boguckiego? Czemu w przeddzień dużej imprezy wprowadzamy zawodnika właściwie pozbawionego doświadczenia na tym poziomie?

Dla mnie powód jest prosty – to nie tylko gracz ocierający się o poziom międzynarodowy w koszu 5×5, ale też gość z idealnym profilem pod 3×3. 202 cm wzrostu, silny jak tur, mobilny na stopach, dość szybki w decyzjach i chętnie rzucający za 3. W obronie powinien ustać dużo lepiej niż Adrian szybkim graczom z poziomu World Tour, a jak trafi się ktoś fizyczny – utrzyma go na klacie. Zabezpieczy nam zbiórkę która potrafiła nie raz szwankować i była jednym z powodów zeszłorocznej klapy na Igrzyskach. Pokazał się ostatnio nieźle we Francji. W kadrze Piotrka Renkiela na duże turnieje niemal zawsze jest ktoś od brudnej roboty i tę rolę ostatnio regularnie pełnił cały czas nabierający masy mięśniowej Paweł Pawłowski. Ale Pablo chyba już powoli jest za górką w swojej karierze w 3×3 i zmiany były konieczne. Padło na Krzyśka. I to na pewno wybór ryzykowny. Ale to ryzyko może się
opłacić.

Na pewno nie będziemy tak zgrani jak poprzednie iteracje kadry, ale zachowując najbardziej doświadczonych Szymka i Przemka i dodając do nich bardzo doświadczonych w 5×5 i mądrych boiskowo Marcela i Krzyśka, powinniśmy być w stanie grać razem wystarczająco dobrze, żeby to nadrobić. Wiadomo, że raz czy drugi ktoś się zagapi i dostaniemy jakąś trójkę „z kontry”. Ale nie
możemy już przeceniać tego „doświadczenia” w koszu 3×3. Wszyscy pamiętamy, że i Zamoj i swego czasu Mike Hicks wchodzili do kosza 3×3 z buta, bez doświadczenia wbijając się od razu do krajowej czołówki i kadry. Mieli się nie adaptować szybko, mieli nie czuć dyscypliny. A jakoś poczuli ją błyskawicznie. Dla mnie tu bardziej chodzi o skill, profil i charakter gracza niż o samo doświadczenie w 3×3. I to dostajemy. Nasz sufit rośnie. Bo co my tak naprawdę ryzykujemy?

W najgorszym przypadku Sulima nie wypali, a Marcelowi zabraknie doświadczenie z gry na poziomie intensywności z World Touru. I co wtedy? Będziemy gorsi niż wyniki kadry LOTTO? Gorsi niż drużyna odpadająca w grupie, nie wchodząca do finałów World Tourów i wciąż nie pewna gry w wielkim finale rozgrywek? Gorsi nie będziemy – przynajmniej jeśli chodzi o wynik. Kadra w tamtej formule miała nad sobą nieprzebijalny sufit.

Za to obecna drużyna jest chociaż ekscytująca. Może być świetna. Łatwo sobie wyobrazić sytuację, w której Marcel w obronie jest koszmarem rywali, zamyka wszystkich i nawet takiego Lasmanisa schowa do kieszeni. Bo jest w stanie. Łatwo sobie wyobrazić, że Krzysiek Sulima robi całą brudną robotę, rozbija fizycznie rywali, pewnie kończy spod kosza i trafia okazjonalne trójki. Że odciążeni dotychczasowi liderzy kadry – Szymek i Przemek – mając takie wsparcie mają więcej siły i miejsca na trafianie rzutów. W tym scenariuszu mamy szansę wygrać z każdym, nawet potwornie mocnymi Serbami. Nie ryzykujemy nic, możemy wygrać bardzo dużo.

Dla mnie to świetna decyzja Piotrka Renkiela

I jeśli miałbym się czegoś czepić to tylko do timingu zmian – można je ogłosić trochę wcześniej, tydzień czy dwa temu, dać szansę środowisku oswoić się z nowymi kadrowiczami, a kadrowiczom szansę na lepsze zgranie.

Jednak pamiętajmy, że nasi nowi kadrowicze to poważni gracze. I tam choćby w klubach mogły być trudne do pokonania bariery. Tego nie wiemy.

Tak czy siak – szalenie podoba mi się ta kadra.

Nie mogę się doczekać aż zobaczę ją w akcji, ostatni raz tak bardzo nie mogłem się doczekać ich spotkania przed Igrzyskami Olimpijskimi. Oby tym razem efekt był inny.

3x3
Design: Lunatic Agency, Fot: FIBA 3×3

Related Posts

© 2022 Piwot.pl | Wszystko o koszykówce 3x3 - Theme by WPEnjoy · Powered by WordPress